niedziela, 10 listopada 2013

Odcinek 25

Przygotowania do balu ruszyły pełną parą. Wydaje mi się, że większość z nas, poza fascynacją nadchodzącym wydarzeniem, chciała odgonić myśli o niechybnej rozłące.
Rose od razu spotkała się z duchami, które miały stanąć na straży zamku. Zdziwił mnie ich różnoraki kolor. Dowiedziałam się później, że barwa jaką przybiera duch, zależy od sposobu w jaki odszedł z tego świata.


Jednak nie tylko duchy miały nad nami czuwać. Rose poprosiła o pomoc również inne stworzenia. Smoki... Niepozorne, małe jaszczurki, które jednym ziewnięciem mogły zmieść cały zamek z powierzchni ziemi.


Samuel przygotował bazę muzyczną. Zdradził mi w tajemnicy, że planują mały koncert dla gości. 


Jednak nie tylko to było dla mnie zaskoczeniem. Dżin miał świetny gust muzyczny i postanowił poprowadzić przyjęcie w roli DJ. Pokazał mi próbkę swoich możliwości i uwierzcie, że biodra same zaczęły pląsać w rytm muzyki...


Caroline również bardzo przejęła się zleconym jej zadaniem. Z naszej sypialni zrobiła istną garderobę! Żeby dojść do łóżka musiałyśmy pokonywać niezły slalom, a nasza kochana "mumia" ciągle krzyczała, żebyśmy tylko niczego nie ubrudziły.


Jakby tego było mało, w salonie zrobiła mały wybieg dla modeli. Oczywiście to my byliśmy jej "manekinami". Ciągłe przymiarki i poprawki nie przypadły do gustu chłopakom, jednak dla nas były jak przedświąteczny szał zakupowy. No powiedzcie sami, która kobieta nie lubi się przebierać?


Dymitr całe dnie spędzał przed internetem, wyszukując najróżniejszych atrakcji na ten niesamowity wieczór. Nie było szans się do niego zbliżyć. Albo zaaferowany czegoś szukał, albo negocjował warunki przez telefon. Ciekawe co udało mu się załatwić.



Również Marcus wpadł w wir przygotowań. Dziennie pielęgnował swoje zioła i tajemnicze składniki do przygotowywanych potraw. Ponieważ była już późna jesień, z jednej z piwnic zrobił sobie istną szklarnię.


Godzinami przesiadywał w kuchni, wyganiając każdego, kto chciał chociażby zrobić sobie kanapkę. Co szykował, mogliśmy jedynie zgadywać po zapachach unoszących się z tego pomieszczenia.


Doszłam do wniosku, że każdy robi wielką tajemnicę ze swojego zadania. Nie wiem, czy była to swego rodzaju konkurencja? Wyglądało to na wielką rywalizację, jakby każdy chciał w dzień uroczystości dostać jak najwięcej pochwał. Zrobiło mi się trochę przykro, że mnie w udziale przypadły tylko zaproszenia. Nie chciałam z nikim konkurować, ale też nie miałam się czym wykazać. Dostałam listę zaproszonych osób, ręcznie wypisałam zawiadomienia i zapieczętowałam je szkolnych herbem. Nie pozostało mi nic innego, jak wrzucić je do skrzynki...


Pani Dragomir zamknęła się w swojej pracowni. Wiem, że przygotowywała coś na nasz wyjazd. Nie wiem, co to było, ale dźwięk tłuczonych butelek i masa niecenzuralnych słów dochodzących zza drzwi pomieszczenia, trzymała nas od niej na dystans. Nikt z nas nie miał odwagi jej przeszkadzać.



I wtedy nastał dzień balu. W powietrzy dało się wyczuć nerwową atmosferę. Kolejno siadaliśmy na fotelu u Marcusa, który zadbał o nasze fryzury.


Caroline bezwarunkowo chciała dopilnować każdego stroju. Jeszcze przed jego założeniem oglądała każdego z nas bardzo dokładnie, czy aby nie zmieniła nam się figura. To mogło zniweczyć jej plan o "idealnych kreacjach".


Parę minut przed przybyciem gości, Dymitr przygotował jeszcze wszystkie bagaże do wyjazdu. Wiedziałam, że chce wyruszyć jak najszybciej po zakończeniu balu. Przed zabawą chciał dopiąć wszystko na ostatni guzik.


Kiedy ziemię zaścielił biały puch, do zamku zaczęli zjeżdżać pierwsi goście. 



Już w progu witała ich Pani Wasylisa, bacznie przyglądając się każdej przybyłej osobie.


Bal otworzył koncert Rose, Marcusa i Samuela. Nie spodziewałam się, że mam tak utalentowanych przyjaciół. Reszta gości była równie zaskoczona, jak ja.


Potem pałeczkę przejął już sam Samuel. Stanął za konsolą DJ i w mgnieniu oka rozbujał całe towarzystwo.


Od czasu do czasu, na sali pojawiał się jeden z duchów. Niby od niechcenia, ale wszyscy wiedzieli, że strażnicy mają nas na oku.


Atrakcją zamówioną przez Dymitra była wspaniały akrobata, który zabawiał nas swoimi sztuczkami. Przyjechał również magik, ale ten czul się ewidentnie nieswojo w towarzystwie osób nadnaturalnych.


W krótkiej przerwie, zagrała dla nas Pani dyrektor. Przepiękna muzyka płynąca z jej starych skrzypiec, przyciągnęła uwagę wszystkich gości.


Później Samuel zagrał jeszcze kilka spokojniejszych utworów, by trochę nas wyciszyć przed zbliżającą się kolacją. Dymitr zaprosił mnie do tańca. Uśmiechnął się delikatnie i zapytany o to, co mu przyszło do głowy, odpowiedział, że nie może się doczekać chwili, w której nie będzie chciał mnie już nigdy zabić. Dosyć drastyczna odpowiedź, ale mimo to wywołała uśmiech również na mojej twarzy.


Zasiedliśmy do kolacji. Suto zastawione stoły oferowały najznakomitsze potrawy. Homar, łosoś, sushi czy nieziemski tort anielski. W życiu nie jadłam takich dobroci. Nawet Rose skusiła się na kawałek krewetki, wiedząc, że ta zaraz przez nią przeleci i wyląduje na krześle.



Kiedy wszyscy wstali od stołów, przyszedł czas na spokojną rozmowę. Podeszłam do Sary, z którą nie miała okazji jeszcze zamienić ani słowa.


Opowiedziała mi o tym co u nich słychać, o tym, że Dorotha jest bardzo słaba i nie była w stanie przyjechać, oraz o tym, że Zorza doczekała się z Zahirem trzech źrebiąt. Wyjaśniła, że nie może długo zostać w zamku, bo nie może zostawić swojej siostry długo samej. Uściskałam ją z całych sił i podziękowałam za to, że mogła i chciała spędzić ze mną chociaż kilka chwil. Wiedziałam, że miała za sobą i przed sobą długą drogę, gdyż podróż do szkoły trwała prawie całą dobę. Tym bardziej byłam wdzięczna za przybycie.


Wtedy obudziło się we mnie dziwne uczucie. Wytężony zmysł słuchu pozwolił mi migiem wychwycić w morzu różnorakich dźwięków, kroki dwóch osób i zamykanie się drzwi wejściowych do sali balowej. Na plecach poczułam czyjeś spojrzenie...


Kto przyjechał na bal?
I czego tutaj szukają?
Czy Lana będzie zadowolona z tej wizyty?
Oglądajcie :)

C. D. N.

15 komentarzy:

  1. może to Steven? Byłoby ciekawie gdyby zobaczył Lanę jako wampira... Ale w takim razie kim jest ta druga osoba?

    OdpowiedzUsuń
  2. Łał! Super odcinek Teo. Ale czy odcinki bd się pojawiały teraz raz na 2 tygodnie?
    Proszę o odpowiedz? ^^ Bo jeśli tak to wielka szkoda. :( Pozdrowienia ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Chcialabym bardzo dodawac odcinki co tydzien. Niestety, stworzenie jednego z nich zajmuje mi okolo 10 godzin (od odpalenia gry, po zapisanie notki). Nie jestem w stanie zrobic tego czesciej. Moze czasami uda sie cos wrzucic wczesniej, ale nie moge oficjalnie powiedziec, ze notatka bedzie w kazda niedziele. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ja sądzę, że Ola ( Teo ) nagrywając różne serie na yt nue ma tak dużo czasu, ma też prywatne życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. a jeśli to ten wampir który ugryzł Lanę w Chinach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kim jestes, ale moge pogratulowac Ci sprytu :D

      Usuń
  5. Będziesz miała czas, aby sprawdzić mojego bloga?http://meetthesims.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Teo, kiedy pojawi się ten mój wampir? :D
    Pozdrawiam TheLuxOfLuxus

    OdpowiedzUsuń
  7. "Kto przyjechał na bal?
    I czego tutaj szukają?" SZUKAJĄ?! To znaczy, że kilka? :D Czy to w końcu moja Mary? :P
    Dziękuję!!!
    Pozdrawiam, TheLuxOfLuxus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to jeszcze nie Twoja Mary. Bądź cierpliwy. Ona jest już wpisana w scenariusz, ale to trochę potrwa. CIERPLIWOŚCI!! :)

      Usuń
    2. A w next odcinku będzie? :D

      Usuń
  8. Przeczytałam cały blog.Jesteś wspaniała.Działam pod anonimem gdyż nie chce ujawniać nazwiska.Mam małe pytanie: Jakie gry z serii The Sims posiadasz?
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
  9. No no no ! Jestem ciekawa kogo tam niesie ;)

    OdpowiedzUsuń